moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Ćwiczą i spoglądają na rosyjskie okręty

Do objęcia takiego stanowiska oficer przygotowuje się praktycznie przez całą swoją służbę – podkreśla kmdr por. Maciej Matuszewski, szef sztabu pierwszej grupy Stałego Zespołu Okrętów NATO. Fregaty tworzące SNMG1 spędziły trzy dni w gdyńskim porcie. Celem wizyty było uzupełnienie zapasów przed dalszą działalnością.

Dobrze być w domu?

No pewnie! Nie było mnie tutaj od lipca. Odkąd zostałem szefem sztabu SNMG1, mieliśmy okazję współpracować z okrętami naszej marynarki, ale do polskiego portu zespół jeszcze nie zawijał. W piątek SNMG1 pojawił się w Gdyni, by uzupełnić zapasy. Choć nie będzie to długa wizyta, bo już w poniedziałek rano wracamy na morze, bardzo się z tego powodu cieszę.

Od lipca zapewne mnóstwo się w Pana życiu działo. Jakie zadania w tym czasie wykonywał zespół?

Rzeczywiście, ten czas spędziliśmy bardzo aktywnie. U wybrzeży Portugalii braliśmy udział w międzynarodowych ćwiczeniach „Dynamic Messenger”, które były poświęcone bojowemu wykorzystaniu różnych dronów: latających, nawodnych i podwodnych. Dołączyliśmy również do manewrów „Joint Warrior”. One z kolei rozgrywane były na wodach brytyjskich. Złożony scenariusz zakładał m.in. symulowane uderzenia na cele lądowe i wyprowadzenie kontrataku. Dużo czasu spędziliśmy na Bałtyku. Tutaj bardzo intensywnie ćwiczyliśmy z polską marynarką, która posłała na morze fregatę ORP „Gen. T. Kościuszko”, korwetę ORP „Kaszub” czy okręt patrolowy ORP „Ślązak”. Z kolei tuż przed wejściem do Gdyni spędziliśmy dwa tygodnie u wybrzeży Finlandii, gdzie uczestniczyliśmy w manewrach „Freezing Winds”. Operowaliśmy na bardzo ciekawych i wymagających akwenach, pośród szkierów, czyli archipelagu niezliczonych skalistych wysepek. Oprócz tego prowadziliśmy monitoring ruchu rosyjskich okrętów i wiele działań szkoleniowych wewnątrz zespołu. Trudno przy tym wskazać, które z tych zadań było najważniejsze. Wszystkie te przedsięwzięcia tworzyły różnorodną mozaikę, składającą się na codzienną działalność zespołu.

W SNMG1 jest Pan szefem sztabu. Z czym się wiąże ta funkcja?

Sztab został powołany do tego, by zapewnić dowódcy zespołu wsparcie w kierowaniu poczynaniami okrętów. W tej chwili w skład SNMG1 wchodzą dwie fregaty: HNLMS „Tromp” z Holandii oraz HDMS „Esbern Snare” z Danii. Pierwsza pełni zarazem funkcję jednostki flagowej. Na jej pokładzie rezyduje dowódca zespołu – obecnie komodor Jeanette Morang z holenderskiej marynarki wojennej – oraz sztab. Od lipca liczba okrętów wielokrotnie się jednak zmieniała. W szczytowym okresie było ich osiem. Taka fluktuacja nie jest niczym szczególnym. Wynika z przyjętego wcześniej planu.

Okręty zespołu SNMG1 wzięły m.in. udział w manewrach „Freezing Winds”. Fot. SNMG1

Wracając jednak do sztabu – pracują w nim specjaliści z różnych dziedzin. Mamy więc ekspertów od łączności, działań nawodnych, podwodnych, powietrznych, planowania bliskiego i dalekiego. Dbamy o to, by polecenia dowódcy zostały szybko i sprawnie przełożone na rozkazy, które dotrą do poszczególnych załóg. Do nas trafiają też informacje zwrotne z okrętów. Prowadzimy również analizę sytuacji na morzu, wyciągamy wnioski, rekomendujemy dowódcy pewne rozwiązania, choć oczywiście ostateczny głos należy do pani komodor. Sztab zajmuje się wreszcie organizacją wszelkich działań zespołu – od szkoleń po wizyty w portach. Jako jego szef pełnię funkcję zastępcy dowódcy. Muszę być gotowy, by przejąć obowiązki pani komodor, gdyby z jakichkolwiek powodów nie mogła ich pełnić.

W działalność zespołu są zaangażowani reprezentanci 11 narodowości. Z jednej strony rodzi to pewne trudności, które wynikają z różnic językowych, kulturowych, mentalnych. Z drugiej daje unikatową szansę na wymianę doświadczeń, skonfrontowanie różnych metod pracy i podejścia do zadań, z którymi się mierzymy, oraz wypracowanie optymalnych rozwiązań.

Jak długo przygotowywał się Pan do tej funkcji?

Przez trzy lata, choć tak naprawdę oficer przygotowuje się do podobnych wyzwań przez całą swoją karierę. Mnie oprócz różnego typu szkoleń bardzo pomogła wcześniejsza służba w natowskich zespołach. Obejmowałem tam różne stanowiska, kiedy na misje wyruszały polskie okręty. W 2016 roku jako dowódca fregaty ORP „Gen. T. Kościuszko” razem ze swoją załogą na kilka miesięcy dołączyłem do SNMG2. Operowaliśmy wówczas na morzach Śródziemnym i Czarnym, braliśmy udział w międzynarodowych ćwiczeniach, prowadziliśmy działania, które miały wyhamować nielegalną migrację do Europy. Takie doświadczenia trudno przecenić.

Jednostki Stałego Zespołu Sił Morskich NATO (Standing NATO Maritime Group 1) z wizytą w porcie w Gdyni. Fot. bsmt Michał Pietrzak/3 FO 

A teraz? Co czeka SNMG1 po opuszczeniu Gdyni?

O wielu rzeczach nie mogę oczywiście mówić. Wspomnę tylko, że znów zamierzamy ćwiczyć z polską marynarką, a potem złożymy wizytę w Kopenhadze. Przez najbliższe tygodnie będziemy się skupiać raczej na zadaniach reprezentacyjno-dyplomatycznych, które jednak są nie mniej ważne niż szkolenie na morzu. W ostatnich tygodniach zespół odwiedził Estonię, Łotwę, Finlandię czy Szwecję. Mieliśmy silne poczucie, że dla tamtejszych mieszkańców podobne wizyty mają duże znaczenie. Okręty SNMG1 już na pierwszy rzut oka robią spore wrażenie. Wystarczy spojrzeć na ich wielkość, sylwetki, uzbrojenie. Dla mieszkańców państw bałtyckich, którzy przecież żyją bezpośrednio w cieniu rosyjskiego zagrożenia, to znak, że NATO o nich pamięta, że jest gwarantem ich bezpieczeństwa. Szwedzi i Finowie dostają kolejny sygnał, że Sojusz pozostaje otwarty na ich przystąpienie do paktu.

Tymczasem Pana misja w zespole powoli dobiega końca…

Tak, w styczniu przekażemy obowiązki kolejnemu sztabowi. Krajem przewodnim będą w nim Niemcy. Wrócę wówczas do Polski. Przywiozę ze sobą mnóstwo doświadczeń, które z pewnością przydadzą się podczas dalszej służby w naszej marynarce.

SNMG1 to jeden z czterech stałych zespołów morskich NATO. Dwa z nich składają się z fregat i niszczycieli, dwa kolejne z okrętów przeciwminowych. Ich zadania polegają na monitorowaniu żeglugi na kluczowych europejskich szlakach, demonstrowaniu bandery NATO i bander państw członkowskich oraz szkoleniu, a także udziale w międzynarodowych ćwiczeniach i operacjach. Zespoły wchodzą też w skład Sił Odpowiedzi NATO. W przeszłości w SNMG1 i SNMG2 służyły polskie fregaty, a w sztabach stanowiska obejmowali polscy oficerowie. Niebawem do pierwszego z zespołów ponownie dołączy ORP „Gen. T. Kościuszko”. Wraz z innymi okrętami będzie operował na Bałtyku, Morzu Północnym i północnej części Oceanu Atlantyckiego.

Rozmawiał: Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Marian Kluczyński, SNMG1, bsmt Michał Pietrzak/ 3 FO

dodaj komentarz

komentarze


Śmierć przyszła po wojnie
 
Letnia Bryza na Morzu Czarnym
Niepokonana reprezentacja Czarnej Dywizji
Awaria systemów. Bezpieczeństwo Polski nie jest zagrożone
„Operacja borelioza”
Medalowe żniwa pływaków i florecistek CWZS-u
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
RBN przed szczytem NATO
Czujemy się tu jak w rodzinie
Wracajcie z medalami!
Incydent przy granicy. MON chce specjalnego nadzoru nad śledztwem
Trzy miecze, czyli międzynarodowy sprawdzian
Terytorialsi w gotowości do pomocy
Szpital u „Troski”
Pancerniacy trenują cywilów
X ŚWIĘTO STRZELCA KONNEGO.
Polski Kontyngent Wojskowy Olimp w Paryżu
Olimp gotowy na igrzyska!
„Armia mistrzów” – sporty wodne
„Oczko” wojskowych lekkoatletów
Katastrofa M-346. Nie żyje pilot Bielika
Włoski Centauro na paryskim salonie
W hołdzie żołnierzom gen. Andersa
Polsko-litewskie konsultacje
Za zdrowie utracone na służbie
Feniks – następca Mangusty?
Bezpieczeństwo granicy jest również sprawą Sojuszu
Silniejsza obecność sojuszników z USA
Z parlamentu do wojska
Mark Rutte pokieruje NATO
Szczyt NATO, czyli siła w Sojuszu
Oczy na Kijów
Krzyżacka klęska na polach grunwaldzkich
Spadochroniarze na warcie w UE
Specjalsi zakończyli dyżur w SON-ie
Formoza. Za kulisami
Zabezpieczenie techniczne 1 Pułku Czołgów w 1920
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Rusza operacja „Bezpieczne Podlasie”
Wodne szkolenie wielkopolskich terytorialsów
Ankona, czyli polska operacja we Włoszech
Powstanie polsko-koreańskie konsorcjum
Na ratunek… komandos
Walka – tak, ale tylko polityczna
Roczny dyżur spadochroniarzy
The Suwałki Gap in the Game
Szkolenie na miarę czasów
Prezydent Zełenski w Warszawie
Sukces lekkoatletów CWZS-u w Paryżu
Szczyt NATO: wzmacniamy wschodnią flankę
Serwis bliżej domu
Lato pod wodą
Włoskie Eurofightery na polskim niebie
Jak usprawnić działania służb na granicy
Jack-S, czyli eksportowy Pirat
Patrioty i F-16 dla Ukrainy. Trwa szczyt NATO
Naukowcy z MIIWŚ szukają szczątków westerplatczyków
Szczyt NATO w Waszyngtonie: Ukraina o krok bliżej Sojuszu
Pancerny sznyt
Sportowa rywalizacja weteranów misji

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO